O Nas     Kalendarium     Działalność     Zajęcia     Przetwarzanie danych osobowych

Wywiad z Dyrektorem LCK - część trzecia.


Po odwołaniu Conversatorium pojawiły się głosy, że LCK wydało za dużo pieniędzy na wcześniejsze imprezy, np. Ogólnopolski Turniej Chórów Legnica Cantat i pełen znanych gwiazd koncert Legnica Cantat Super Songs czy niezwykle atrakcyjny w tym roku Satyrykon. Wreszcie na Dni Legnicy. To właśnie z tego powodu zabrakło pieniędzy na Conversatorium. Jak się odnosicie do tych zarzutów?

- To ogromne uproszczenie, które nie oddaje prawdziwych przyczyn odwołania Conversatorium. A tych tak naprawdę jest kilka. Odnosząc się do tych zarzutów powiem, że nigdy nie zgodzę się na obniżanie jakości naszych imprez. Można by przecież powiedzieć, że zaprosimy nie tak klasowych gości na – powiedzmy – Conversatorium, zakwaterujemy ich w internacie, albo powiemy, że mają przyjechać, zagrać i wracać i imprezę zrobimy za 30 tys. zł. To absurd. Takie same standardy stosujemy do wszystkich imprez. Mają być robione na jak najwyższym poziomie artystycznym, ale też organizacyjnym. To kosztuje, choć nikt pieniędzmi nie szasta. W zasadzie każdą umowę negocjujemy jeśli idzie o koszty.

W takim razie jakie są prawdziwe przyczyny odwołania Conversatorium?

- Przede wszystkim chcieliśmy, zrealizować cały założony program i pod tym kątem planowaliśmy też finanse. Były rzeczy, z których musieliśmy zrezygnować już na etapie budowania budżetu, bo było jasne, że środków na wszystkie nasze plany nie wystarczy. Przygotowując budżet wzięliśmy pod uwagę dane pochodzące z roku 2008. To pewien szablon postępowania, bo budżet na następny rok (na przykład 2010) zaczynamy budować w sierpniu roku poprzedniego (2009, czyli w tym momencie te prace właśnie trwają). Plan robimy w oparciu o wykonanie budżetu roku, który de facto jeszcze trwa. Wiele danych jest więc na początku tych prac pewnego rodzaju deklaracją, bo nie wiemy do końca ile wydamy na koncert, który będzie na przykład w październiku. Czasami jest to mniej, niż zakładamy, czasami więcej. Uważam, że nie można ustalić tego precyzyjnie z przyczyn zupełnie obiektywnych.

Jak to jest możliwe?

- Cóż, może się zdarzyć, że menadżer artysty prześle nam tzw. „rider techniczny”, czyli dokument, w którym zawarte są informacje o urządzeniach scenicznych niezbędnych do wykonania koncertu i na kilka dni przed występem nagle zorientuje się, że przesłał coś już nieaktualnego. Nowy „rider” zawiera droższe urządzenia o powiedzmy 3 tysiące złotych. Bez nich artysta nie wystąpi. Moglibyśmy odwołać koncert i sądzić się z menadżerem przez pięć lat o to z czyjej winy to się stało, albo zapłacić i wtedy koncert się odbywa. Ja zazwyczaj nie mam wątpliwości i zgadzam się na zwiększenie kosztów imprezy. Podobnych sytuacji jest multum. Powróćmy jednak do budżetu. Pracując nad tegorocznym bazowaliśmy na danych dotyczących roku 2008 a tam wpływy zewnętrzne, nie związane z budżetem miasta, były bardzo wysokie. Szedł kryzys i w projekcie budżetu 2009 nieco je zaniżyliśmy, ale ta korekta okazała się zdecydowanie za mała. Staraliśmy się też, mówiąc kolokwialnie, na styk policzyć koszty utrzymania obiektu i działalności LCK. Zostały wówczas popełnione jednak błędy rzutujące na cały rok 2009. Osoba za nie odpowiedzialna już w Centrum nie pracuje. Niestety, te błędy mogliśmy skorygować tylko rezygnując z części imprez a tego nie chcieliśmy robić. Liczyliśmy, że brakujące środki zdobędziemy w ciągu roku 2009. Tak się nie stało choć wykonaliśmy ogromną pracę, by je jednak pozyskać. Chcę podkreślić, że jeśli idzie o realizację założonego programu to właściwie oszacowaliśmy koszty. Wykonanie zazwyczaj niewiele odbiega od planu. Z jednym wyjątkiem, Dni Legnicy. Mniejsze były niestety także wpływy z biletów ze zdecydowanej większości biletowanych imprez.

Czyli nie przewidzieliście, że Dni Legnicy będą drogie?

- Przewidzieliśmy, bo w obecnym kształcie to po prostu jest impreza, która bardzo dużo kosztuje. Nie przewidzieliśmy natomiast, że będzie aż tak droga. Dokładnie policzyliśmy ile będą kosztować koncerty i technika sceniczna. Tutaj różnice wykonania z planem były minimalne, czyli takie, jak zwykle bywają, do przyjęcia. Nie przewidzieliśmy jednak, że aż tak bardzo wzrosną nam koszty logistyki. Lotnisko to świetne miejsce na imprezy plenerowe, dające ogromne możliwości, ale także jest to miejsce wymagające. Nikt nie mógł przewidzieć tak kiepskiej pogody a i ten fakt ma odzwierciedlenie w kosztach. Najważniejsze było jednak dla nas bezpieczeństwo uczestników. Na nim nie wolno oszczędzać, bo o nieszczęście naprawdę łatwo. Słowem – rzeczywiście koszty organizacji Dni Legnicy były wyraźnie wyższe, niż zakładane. Podkreślam, że to jedyna impreza, która była przez nas niedoszacowana po stronie kosztów. Jedyna. Wszystkie inne kosztowały tyle ile miały, czasami trochę mniej, czasami nieco więcej. Nie byłoby jednak tak wielkiego problemu, gdyby nie to fatalne załamanie naszych wpływów. To ono jest główną przyczyną odwołania Conversatorium.

To może rację mają jednak ci, którzy twierdzą, że błędem było przenoszenie Dni Legnicy z parku na lotnisko?

- Nie zgadzam się, bo lotnisko to idealne miejsce na takie imprezy. Dzięki Dniom Legnicy a wcześniej również Michelowi Grangerowi przynajmniej na trochę ożyło. Na co dzień jest smutnym pustym placem z byłym pasem startowym. Ale biorąc pod uwagę tylko te większe koszty można by bronić tezy, że lepiej było się na lotnisko nie porywać. Problem w tym, że my nie mieliśmy także innego wyjścia, jak zrobić imprezę na lotnisku. Podkreślam: imprezę w takim kształcie jak dotychczas. Ile się dało przeciągaliśmy podpisanie umów z artystami, bo tam trzeba było wpisać informację gdzie koncert się odbędzie. Urząd Miasta przymierzał się do budowy boisk bocznych koło stadionu w parku. Nikt rozsądny nie zrobi takiej imprezy jak Dni Legnicy tuż obok wykopów a nawet jak będzie chciał to nie zgodzi się na nią choćby policja. Zresztą słusznie. Dostaliśmy informację, że w czerwcu inwestycja będzie w trakcie realizacji, więc decyzja mogła być tylko jednak – lotnisko. Park jako całość nie wchodził w rachubę i myślę, że z bardzo wielu powodów, także zniszczeń, jakie poczynił w nim wiatr, nie powinien być już brany pod uwagę jeśli idzie o robienie tak ogromnej imprezy.

Czy odwołanie Conversatorium to jedyny skutek trudnej sytuacji finansowej?

- Skutków jest więcej. Uprzedzając pytanie powiem, że pracownikom LCK wstrzymałem nagrody i premie, sam też ich nie otrzymuję. Jeśli chodzi o pracowników, jest mi z tego powodu bardzo przykro, bo ludzie włożyli naprawdę mnóstwo pracy i wysiłku w organizację wszystkich tegorocznych imprez i powinni zostać za to docenieni. Efekty były naprawdę znakomite. Kapitalne koncerty i wystawy. Wysoki poziom artystyczny, zadowolona publiczność, doskonała promocja. Decyzja była trudna, ale w obliczu kłopotów wyjścia nie było. Jestem naprawdę zbudowany tym, że pracownicy decyzję tę przyjęli ze zrozumieniem, choć nikt oczywiście nie jest z niej zadowolony.

Co będzie dalej?

- Wyciągamy wnioski. Opracowujemy nowe sposoby pozyskiwania funduszy, tak przygotowujemy plany na przyszły rok, by uniknąć podobnej sytuacji. Mam nadzieję, że profesor Stanisław Moryto, który jest sercem Conversatorium Organowego, jeszcze nie spełni składanej od dłuższego czasu obietnicy o odejściu z tego przedsięwzięcia. Profesor, z racji wieku, chce przekazać pałeczkę swojemu następcy. Miał to zrobić w tym roku. Całym sercem wierzę, że jednak będzie z nami pracował za rok. Jeśli podejmie inną decyzje, zrozumiem. Z koncertów organowych jednak nie zrezygnujemy. Będą się odbywać nadal. Także ten ostatni w tym roku, profesora Andrzeja Chorosińskiego i jazzowej znakomitości Adama Makowicza, który zamyka cykl Letnich Wieczorów Organowych. Przyznam, że i on był zagrożony z powodów finansowych, ale udało się znaleźć w tej trudnej sytuacji niezbędne środki. Dziękuję zwłaszcza pani Ewie Cecylii Stankiewicz, prezes Fundacji Polska Miedź, która – wiem to nieoficjalnie – znalazła pieniądze, by nas wesprzeć i Benedyktowi Ksiądzynie z „Pro Symfonici”, który także mocno nam pomógł.



Źródło: LCK   2009-09-08


 

   Dzieje się







 
                   


© Legnickie Centrum Kultury 2003-2019   tel. 76 723-37-00   e-mail: lck@lck.art.pl