logo Turnieju Legnica Cantat link do strony logo Satyrykonu link do strony
logo LCK
logo BIP link do strony logo Letniej Akademii Filmowej link do strony
O Nas     Kalendarium     Działalność     Zajęcia     Przetwarzanie danych osobowych
baner - Posłuchaj śpiewu miasta. Dźwiękowa mapa Legnicy

To nie jest muzyka dla młodych ludzi


Antyreklama? Nie, to tylko szczypta ironii; muzyka, która nie kłania się modom, która nie jest odkrywaniem Ameryki, ale osobistą i dojrzałą wypowiedzią, nie porwie tłumów, nie zbłądzi pod strzechy włosów, chyba że siwych - i bardzo dobrze! Nie wyobrażam sobie jazzu granego na stadionach, w Spodkach, czy w Halach Stulecia. To przede wszystkim muzyka klubowa. Tu się rodziła, tu wciąż żyje.

Leszek Żądło. Znane nazwisko, nieznany muzyk. Dziwne, prawda? Od lat aktywny, nagrał mnóstwo płyt, współpracował z tuzami współczesnego jazzu jak bracia Elvin i Thad Jones, Billy Hart, Joachim Kuhn, nagrywał płyty z Friedrichem Guldą, Barre Philipsem, Albertem Mangelsdorffem, Mounirem Bashirem ("It′s Up to You") i organistą Clausem Bantzerem ("Illumination: Improvisation For Saxophone And Organ" z 1996), a do nas jego muzyka nie dociera, i nie dotrze, dopóki nie przybędzie z nią osobiście i jej nie przedstawi. Poszukajcie jego nagrań w sklepach - jedyny dostępny na kompaktach tytuł to wydana w 1974 roku płyta z serii Polish Jazz. Natknąłem się na jeszcze jeden, "Inner Silence", dziś już niedostępny. Dlaczego?

Wymienione nagrania wskazują na szerokie zainteresowania saksofonisty, nie ograniczają się do jazzu. Komponuje również muzykę do filmów, ostatnio do "Czarodziei Honoratki" (2012). W tym roku przedstawił opracowanie nieznanej muzyki Krzysztofa Komedy do musicalu "Wygnanie z Raju" (1969). Ciekawostkę stanowi zamówienie na skomponowanie hymnu Muszyny, kurortu nad Popradem, gdzie ma dom; stanie się nim jego utwór zatytułowany "Kasia - polska dziewczyna".

Filmu nie widziałem, muzyki nie słyszałem. Chyba będę musiał pojechać do Muszyny... Tropię dalej. W Internecie natrafiam na płytę nagraną bodajże w 1976 z Amerykanami, słychać trzaski, a więc analogowa - longplay. O, ironio, tylko jeden utwór, który szybko zostaje zablokowany z powodu praw autorskich. A płyta jest nie do kupienia, nawet na Amazonie. To, co usłyszałem brzmiało jak środkowy Coltrane, odrobinę "jaśniejszy", ale równie energetyczny. Amerykanie w tle. Chciałbym mieć tę płytę. Tytuł? Notatki na luźnych karteczkach to papierowe samolociki, które lądują w niedostępnych miejscach i przepadają na zawsze.

Szukam wskazówek dyskograficznych. Nic. Ot, kilka winyli, a przecież wszędzie spotykam powielaną informację, że "nagrał około 80 płyt"... Świetnie, tylko gdzie one są? Płyta DVD z koncertu European Art Ensemble w Polsce, którą przysłali muzycy, nie do odtworzenia - puszczają mi nerwy, kiedy zaczyna zacinać się, a piksele rozsypują się jak confetti. Czy to jakiś spisek? Fatum? Pozostaje mi wysłuchać kilku utworów nagranych przez Polish Jazz Ensemble, inną, wcześniejszą formację Leszka Żądło z Sendeckim. Suchankiem i Stefańskim. Słucham "Bajki", "Poloneza", "Substitute" i kołysanki "Rosemary′s Baby", wiadomo czyjej. Po latach styl saksofonisty złagodniał, on sam odżegnał się od free jazzu, chociaż nie wykluczone, że czasem realizuje podobne projekty. Tylko jak to sprawdzić?

Błądzę wciąż w labiryncie pełnym ślepych korytarzy i wracam do punktu wyjścia, do tych samych pytań. Skąd to się bierze, że muzyk tej samej rangi, co Tomasz Stańko czy Zbigniew Namysłowski jest nieobecny, czy dlatego że mieszka i pracuje w Niemczech, a więc nie należy do rodzimego środowiska? Nie grywa w USA, a więc nie zwraca na siebie uwagi?

Miałeś o nim coś napisać, o jego muzyce. Nie sądzę, żeby ci się udało. Czasem siadasz nad białą kartką i masz wrażenie, że nie zdołasz jej przeniknąć - "mleko", mgła. Cóż z niej może się wyłonić? Jaki kształt? Odkładasz długopis... Do diabła z pisaniem! Chcesz posłuchać mistrza na żywo. Na samą myśl o tym spotkaniu, czujesz dreszczyk emocji.

Jeszcze raz sięgam po przysłaną płytę. Znów się zacięła, z wściekłości przewijam do przodu. Cud! Udaje się odtworzyć trzy utwory skomponowane przez lidera, które będziemy mieli szansę usłyszeć na koncercie. I nie tylko te. Standardy wciąż mają się dobrze. Właściwie "originals": Ellingtona, Shortera, Coltrane′a, Komedy. Najbardziej cieszę się jednak z możliwości posłuchania tych, skomponowanych przez lidera. Są naprawdę interesujące.

"Polonez Kraków" z hejnałową introdukcją to utwór napisany w czasach "Solidarności" do spektaklu "Sen nocy letniej" na wejście Oberona i jego świty. Warto wspomnieć, że słowa do tej muzyki ułożyła Agnieszka Osiecka. "Out of the East" brzmi jak standard, a przecież wątpię, żebym go kiedykolwiek słyszał. Jeszcze jedna znakomita kompozycja: "Gasp", utwór poświęcony Trane′owi.

Wbrew tytułowi tego wstępu albo raczej w zgodzie z jego ironicznym wydźwiękiem mam nadzieję, że młodzi ludzie jednak przyjdą; dla jazzu ani wiek muzyków, ani wiek słuchaczy nie ma najmniejszego znaczenia. Ja sam, ponieważ słucham tej muzyki od lat, nie wiem, czy jestem "już" młody, czy "jeszcze" stary. Tak czy owak na koncercie będę na pewno. (Dex)

Legnica Jazz Day



Źródło: LCK   2013-08-28


 

   Dzieje się







 
                   


© Legnickie Centrum Kultury 2003-2019   tel. 76 723-37-00   e-mail: lck@lck.art.pl